niedziela, 7 lutego 2016

indianka w karnawale

Pochwalić muszę się koniecznie, bo może nie wszyscy jeszcze wiedzą, że polubiłam szycie ubranek dla moich dzieciaków. Polubiłam trochę później, gdy zorientowałam się że jednak potrafię i że nie jest to takie trudne jak może się wydawać. Nie szaleję, nie są to jakieś wymyślne stroje a jedynie proste tuniki, sukienki i spodnie dresowe. 
Gdy pewnego dnia mała Zo wróciła ze szkoły i zapytała czy uszyję jej strój na bal karnawałowy nie zastanawiałam się ani chwili. Jasne! Uszyjemy! Ale kim chcesz być na balu? Odpowiedziała szybko, chociaż miałam wrażenie, że przemyślała to już dużo wcześniej: "Nie chcę być 20-stą księżniczką na balu, chcę być indianką" :) Najpierw buszowałyśmy w sieci w poszukiwaniu inspiracji:) Gdy takową znalazłyśmy później poszło już jak z płatka... chociaż szycie stroju na bal karnawałowy przy chorym drugim dziecko było nie lada wyzwaniem - poradziłam sobie. Mąż zadbał o łuk i strzały (które największą furorę zrobiły w klasie wśród płci męskiej). Zofi doczekała się stroju indianki:)


Pozdrawiam
P.





2 komentarze:

  1. Nie ma to jak zdolna mama...
    Strój świetny! A córcia widać zadowolona ;)
    Pozdrawiam Martita

    OdpowiedzUsuń
  2. Faaaajnie mieć taką uzdolnioną Mamę:) bardzo udany strój ;)

    OdpowiedzUsuń