środa, 7 listopada 2012

listopad je je je;)

co można robić będąc mocno zakichanym, zasmarkanym, zakaszlanym i obolałym? 
ano można robić wiele naprawdę ciekawych rzeczy:) można sobie leżeć pod ciepłym kocykiem z kubkiem gorącej herbatki z dodatkiem soku malinowego (koniecznie domowej roboty babci Dziuni!), można przeglądać ciekawe poczytadła z nowymi jesienno-zimowymi inspiracyjami, czasem można szkrobnąć jakiś malunek jak kto lubi, można sobie pośpiewać (chociaż taki śpiew z zatkanym nosem  nie zawsze miły jest innym domownikom), można wyglądać niewyjściowo i uśmiechać się do męża, aby tuląc i pocieszając prawił komplementy (Twój wielki czerwony nos jest dzisiaj naprawdę ponętny!), można wreszcie przeczytać cały stos zaległych książek....


można też zwlec się z łóżka na prośbę małej Zo i dać się do pieczenia ciasteczek. prostych maślanych ciasteczek - szybkich i najłatwiejszych w świecie. i oczywiście te ciasteczka mają prawo się nie udać, no bo przecież jesteśmy osłabieni przez chorobę, bo w oczach dwoi się i troi i dopiero po wyjęciu z piekarnika orientujemy się, że wedle przepisu mąki trzeba było sypnąć 30 a nie 50 dag....
mączne i niesmaczne ciasteczka leżą przez kilka dni na stole (fajna i niedroga a przy tym pachnąca dekoracja) i nikt już nie nalega, nie skacze po tobie i nie prosi, aby wstać i wypiekać:)

a dzisiaj już nie leżę, nie wypiekam, nawet nie czytam, ha! obmyślam plan uszycia świątecznych dekoracji. naszkicowałam już sobie wykrój pewnego łosiowatego renifera. lubię motywy leśnych zwierzątek z porożem:)

pięknego dnia kochani!
P.

47 komentarzy:

  1. Ja też na listopadowe wieczory mam różne pomysły, jesienna aura sprzyja melancholii, ale także u mnie zawsze powoduje przypływ pozytywnej energii i chęci działania, czekam na relacje z przygotowań dekoracji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesiennej melancholii mówię zdecydowane NIE:)
      zatem działam!

      Usuń
  2. tak, można robić wiele rzeczy, jeśli akurat dziecka nie ma w domu :) dobrze, że energia Cię nie opuszcza! :) miłego szycia! Ja powoli dorastam do tego fantastycznego i twórczego sposobu na jesienne dni :) ostatnio miałam w dłoni szydełko, nie bardzo mnie polubiło, ale będzie się musiało przyzwyczaić :P
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu robię co mogę, aby mała Zo sama się sobą zabawiła i dała mi troszkę wytchnienia.
      Trzymam kciuki za Twoje początki z szydełkiem! Nie poddawaj się, początki bywają trudne ale jak już dojdziesz do wprawy to można wydziergać prawdziwe cuda:)

      Usuń
  3. O Paulinko widzę, że jedziemy na podobnym wózku. Ja też ostatnio cały świąteczny, długi weekend przeleżałam. Jednak ja nie miałam siły na nic, wysoka temperatura odebrała mi wszelką ochotę na cokolwiek. Jak zawsze twój post jest pełen ozdrowieniowego (chyba jest takie słowo?) optymizmu a graficzka cudowności i palce lizać! Buziaki kochana! Wracaj szybko do pełni sił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabinko dziękuję!:)
      Jeśli nawet nie ma takiego słowa, to najwyższy czas abyś je stworzyć;) a optymistką byłam od zawsze i tak mi zostało, heheh.
      Ty też wracaj do zdrowia, ściskam!

      Usuń
  4. Życzę dużo zdrówka i też czekam na nowe projekty, co by nimi oko nacieszyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie:) oj nowe projekty będą będą murowane, nie wiem tylko jak bardzo będą oko cieszyć, ha;)

      Usuń
  5. Czyli mimo choroby - wesoło! Ja w zimowe wieczory zazwyczaj daje sie porwac czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko musi być wesoło:) Jesienno-zimowe wieczory z książką - oj TAK:)

      Usuń
  6. Duzo zdrowka zycze:))) a rysunek SWIETNY:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Co blog to choróbsko. Nie dajmy się! :)
    Zdrówka życzę i czekam na Twoje dekoracje świąteczne :)
    Dobrze, że humor dopisuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewelinko!:) Mnie humor rzadko opuszcza:P

      Usuń
  8. też lubię... więc czekam już cierpliwie na efekty planu :)
    zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszyto już przygotowane, narysowane, powycinane, prawie zszyte... a tu klops - białego filcu brak, kurczak:) produkcja się przeciągnie w czasoprzestrzeni.

      Usuń
  9. Zdrowia:) Czekam na tego rogacza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję kochana!
      oj Halko jeszcze troszkę poczekasz:P

      Usuń
  10. Zdrówka Paulinko życzę !!!!
    Ciekawe czy ten reniferek to będzie miał to poroże w groszki może ... ?
    Pozdrawiam, pozytywne myśli przesyłając Ci :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oluśka dziękuję!
      aaaaaaaaaaaa właśnie, poroże w groszki! cóż za myśl!? heheheh zobaczymy zobaczymy, będzie kilka modeli:P

      Usuń
    2. no to czekam na tego - groszkowego :))) Buźka :*

      Usuń
  11. no widzę że można i to wiele...dobrze że też odpoczywasz...mnie tak zatkany nochal paraliżuje że nie chce mi się nic, a trzeba.
    Paulinko zdrówka Kochana;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko!
      Mam! Już wiem! Zatkany nos trzeba wycałować - tzn. ktoś:) może mąż:) katar przechodzi - to pewne;)
      Tobie również dużo zdrowia!

      Usuń
  12. Powodzenia w szyciu :))) A rysunek leniuchującej Pauli jest GENIALNY!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. O i ile takie chorowanie rekompensuję hihih:)))
    Ile czasu się robi na to co nie było, ha!
    Ale jestem ciekawa tej rogowej dekoracji:)
    Rysunek Paulinko świetny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Można jeszcze się do mnie na candy zapisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ahahah juz miałam prosić o przepis, a tu trach!
    przestałam mysleć, że to znielubiany listopad i zaczęłam szukac pomysłów na świateczne niespodzianki, już - bo czas ucieka mi przez palce, a przecież tyle zrobiłam już, a TYLE przede mną...
    całuski w nochal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      przepis Ci podeślę, jest banalny - mało składników a Twoje męskie łakomczuchy na pewno będą zadowolone;)
      a wiesz, że ten Twój całus w nochal wszystko wyleczył?:*

      Usuń
  16. Czekam na tego renifera, oj rozbudziłaś we mnie ciekawość, zwłaszcza że kocham święta :) Szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      dziękuję! uwielbiam wzbudzać i rozbudzać... cokolwiek;)

      Usuń
  17. No to zdrówka moja droga! I wymyślaj, wymyślaj, a jak wyzdrowiejesz, to będziesz pędzić na maszynie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne prace! Czy są do kupienia? pozdrawiam i zaprazam.dodaje:) evvika

    OdpowiedzUsuń
  19. plan sie cudnei zapowiada czekam na efekty pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana, do roboty a nie wylegiwać się z książkami;) Święta za pasem, pierniczki, ozdoby, prezenty, ciasta, bigosy. Czekają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prezentu bądź pewna;) hahaha:P
      bigosy? o rany Aniu, jakie znowu bigosy? LOL

      Usuń
    2. Pewnie, przecież jestem bardzo grzeczna:))
      A bigos, to taka kapucha z ... parówkami, hihi;)

      Usuń
  21. Efektywnie przeżyta choroba to podstawa sukcesu ;) Gratuluję takowego i czekam na nowe prace :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sus dziękuję! Nowe prace będą, będą! Obiecuję! Powstało dziś kilka prototypów:)

      Usuń
  22. Szybkiego powrotu do zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czasem takie choróbsko nie jest takie złe na jakie na początku wygląda- ile rzeczy można zrobić, ile zaległości nadrobić :)Czekam z niecierpliwością na świąteczne wyroby. łosie i renifero-łosie to moje ulubione świąteczne motywy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko nawet nie wyobrażam sobie co tam u Ciebie będzie się działo przed świętami:D pewnie już ostro jedziesz z ozdóbkami:P

      Usuń
  24. wyróznienie Twojego bloga ode Mnie
    http://manufactureofimagination.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog.html
    zapraszam do zabawy

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajny sposob patrzenia na niezbyt przyjemne stany:) zamiast narzekania, ja tez staram sie tak myslec :)
    Tak trzymaj, tzn.nie chorobska ale pozytywnego myslenia ;)
    Zdrowka zycze :)
    A u mnie to mi rogaczy wystarczy w ogrodku :( torpeduja go i niszcza,pozeraja co sie da..

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie też bardzo książkowo!buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  27. mam nadzieję, że Twój ponętny nos już nie jest czerwony ;)

    OdpowiedzUsuń